Cierpienia dzieci z Fatimy

Cierpienia dzieci z Fatimy

Przesłanie Matki Bożej z Fatimy ma dla współczesnego świata ogromne znaczenie. Dlatego na jego temat powstało wiele książek oraz filmów. Nieco w cieniu cudownych wydarzeń rozgrywających się w 1917 roku pozostają dalsze dzieje dzieci widzących, a zwłaszcza rodzeństwa Marto. A przecież ich heroiczna postawa, naznaczona wyrzeczeniami w intencji nawrócenia grzeszników, jest godna najwyższego podziwu.

 

Podczas pierwszego objawienia, które miało miejsce 13 maja 1917 roku, Najświętsza Maryja Panna zadała dzieciom pytanie:

 

- Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które On zechce na was zesłać, jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany, oraz jako wyproszenie nawrócenia grzeszników?

 

Odpowiedziała jej Łucja, wyrażając jednak wolę całej trójki:

- Tak, chcemy.

 

Maryja wyjaśniła im:

- A więc będziecie musieli wiele wycierpieć. Ale łaska Boża będzie waszą pociechą.

 

O tym, że deklaracja dzieci nie była złożona pochopnie udowodniły one całym dalszym życiem. W przypadku Hiacynty i Franciszka bardzo krótkim. Łucja dos Santos dawała świadectwo o przesłaniu Maryi jeszcze przez kilkadziesiąt lat, do śmierci w 2005 roku.

 

Pierwsze cierpienia trójki pastuszków były natury duchowej i wynikały z niedowiarstwa dorosłych, którzy zarzucali im fantazjowanie. Niestety, dzieci nie znalazły zrozumienia nawet u własnych rodziców, a Maria Rosa dos Santos początkowo wywierała nawet na córce mocną presję, by wyparła się objawień. Gdy kolejne wydarzenia przekonały rodzinę, sąsiadów, a także wielu obcych ludzi, że Hiacynta, Franciszek i Łucja mówią prawdę, presję zaczęli na nich wywierać wrogowie Kościoła. Przypomnijmy, że w tym czasie Portugalią rządzili rewolucjoniści, którzy w 1910 roku obalili monarchię.

 

Jakże przemawia do naszej wyobraźni uwięzienie dzieci 13 sierpnia 1917 roku przez przewodniczącego Rady Vila Nova de Ourém Artura Oliveiry Santosa. Urzędnik groził wystraszonym pastuszkom ugotowaniem żywcem w oleju, a nawet upozorował to, odłączając Hiacyntę od reszty, niby w celu wrzucenia dziewczynki do kotła. Wiara i zaufanie do Fatimskiej Pani dały im siłę by wytrwać pośród szykan.

 

Dzieci odpowiedziały na apel Maryi z wielką gorliwością. Chętnie wyrzekały się mniejszych czy większych przyjemności, by ofiarować je w intencji nawrócenia grzeszników. Jedzenie, które otrzymywały od rodziców, gdy rano wychodziły na pastwisko, oddawały biednym dzieciom, a same przez całe dnie głodowały. Podzieliwszy upleciony z nieprzyjemnych w dotyku włókien powróz na trzy części, nosiły je na ciele jako włosienicę.

 

Rok po zakończeniu objawień rodzeństwo Marto: najpierw Hiacynta, a następnie Dominik, zapadło na poważne choroby płuc. Dzieci bardzo cierpiały. Były świadome, że czeka je śmierć. Mimo wszystko przyjęły to doświadczenie ze spokojem, jako ostatni etap drogi do nieba. Co więcej, Hiacynta zapytana podczas widzenia przez Maryję, czy zechce nieco dłużej pozostać na świecie, by więcej cierpieć za grzechy ludzi, chętnie zgodziła się.

 

Nawet w tym trudnym okresie dzieci nie zaniechały dodatkowych umartwień.

 

- Czuję tak silny ból w piersiach – wyznała kiedyś Łucji. – Ale nie mówię nic mamie, chcę cierpieć dla Pana Jezusa, dla zadośćuczynienia za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi, za Ojca Świętego za nawrócenie grzeszników.

 

Kiedy indziej powiedziała kuzynce:

 

- Za każdym razem jest mi coraz trudniej pić mleko czy rosół, ale nic nie mówię. Przyjmuję wszystko z miłości do Pana Jezusa i Niepokalanego Serca Maryi, naszej Niebieskiej Matki.

 

Franciszek zmarł w domu rodzinnym 4 kwietnia 1919 roku. Hiacynta odeszła 20 lutego 1920 roku, po trwającym miesiąc pobycie w szpitalu i przejściu poważnej operacji w miejscowym jedynie znieczuleniu. Kilkakrotnie odwiedzała ją tam Maryja.

 

Hiacynta i Franciszek Marto zostali przez Kościół wyniesieni na ołtarze. W 2000 roku nastąpiła beatyfikacja, a przed dwoma laty, w 2017 roku kanonizacja. Ich przykład powinien skłaniać nas do refleksji nad miejscem krzyża, w naszym życiu. Jakże często wzbraniamy się przed złożeniem Bogu ofiary w formie jakiegoś wyrzeczenia, dobrowolnego trudu, a przecież każdy taki krok jest naśladowaniem Pana Jezusa, który przyszedł na ten świat, by złożyć ofiarę z cierpienia dla ratowania ludzi.

 

oprac. Adam Kowalik

 

 

Modlitwa do św. Franciszka i Hiacynty

 

Boże nieskończenie dobry, który miłujesz niewinność i wywyższasz pokornych spraw abyśmy, za wstawiennictwem Niepokalanej Matki Twojego Syna, naśladując świętych Franciszka i Hiacyntę, w prostocie serca Tobie służyli i weszli do Królestwa Kiebieskiego.

 

 

Modlitwa Anioła Pokoju

 

O mój Boże, wierzę w Ciebie, wielbię Cię, ufam Tobie i kocham Cię. Błagam Cię o przebaczenie dla tych, którzy nie wierzą w Ciebie, nie wielbią Cię, nie ufają Tobie i nie kochają Cię. (x3)

 

 

Modlitwa Anioła Pokoju przed Pierwszą Komunią Świętą fatimskich dzieci

 

Przenajświętsza Trójco, Ojcze, Synu, Duchu Święty, wielbię Cię z najgłębszą czcią i ofiaruję Ci Najdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa, obecnego na ołtarzach całego świata, jako przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i zaniedbania, którymi jest On obrażany! Przez nieskończone zasługi Jego Najświętszego Serca i przez wstawiennictwo Niepokalanego Serca Maryi błagam Cię o nawrócenie biednych grzeszników). (x3)

 

 

Modlitwa Matki Bożej o ofiarowanie cierpienia

 

O Jezu, to z miłości do Ciebie i za nawrócenie grzeszników, za Ojca Świętego i na zadośćuczynienie za grzechy, które obrażają Niepokalane Serce Maryi.

Życie wielu z nas układa się dobrze. Oczywiście, nie wszystkich, ale wielu. Nie doskwierają nam żadne poważniejsze problemy, a wszelkie podstawowe potrzeby zaspokajamy codziennie bez większego wysiłku.
Św. Maksymilian Maria Kolbe dostrzegał wielkie zagrożenia płynące z mediów, z drugiej strony jednak widział w nich ogromną szansę na to, by zdobyć dla Niepokalanej cały świat. W swych pismach uświadamiał wiernych, że popieranie i rozszerzanie dobrej prasy jest obowiązkiem katolików. Oto co na ten temat pisał w roku 1919...
Życie św. Katarzyny Labouré (1806-1876) to przykład, że wartości tego świata nie pokrywają się z hierarchiami Królestwa Bożego. Skromna, cicha nowicjuszka zakonu szarytek stała się pośredniczką między Królową Nieba a ludzkością. Rozpowszechniła wśród ludzi Cudowny Medalik – dar Maryi na trudne czasy. 31 grudnia przypada kolejna rocznica narodzin dla Nieba pobożnej zakonnicy z paryskiego klasztoru przy RueduBac...